Czy warto być dobrą, miłą i uprzejmą ?

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

gnbJeśli rodzice wychowali cię w przekonaniu, że powinnaś być miła, uczynna i grzeczna, możesz im powiedzieć, że raczej się pomylili. Naukowcy nie mają tu wątpliwości – osoby aroganckie, złośliwe i zimne jeżeli kroczą klasyczną drogą awansu, to przeważnie osiągają w życiu więcej. Nie tylko dostają wyższe pensje i robią karierę, ale lepiej układa im się także życie osobiste. Jak to możliwe? Uczeni i autorzy poradników już wiedzą, dlaczego tak się dzieje.

Pora, abyś ty, osoba robiąca biznes z ludźmi i wśród ludzi zastanowiła się również, na ile to prawidło dotyczące korporacji, show-biznesu i wielu innych sfer dotyczy także nas – marketingowców sieciowych… A na ile go nie dotyczy, o czym na końcu materiału.

#colway #eliksir #zdrowie #uroda #kolagen #spa #film #fitnes #twarz #koszalin #kołobrzeg #paznokcie #skóra #fryzjer #włosy #salonfryzjerski #salon #salonyurody #solarium #siłownia #foto #pilling #suplementy #witamny #krem #kosmetyki #konkursy #photographer #fotografia #facebook

W kwietniu magazyn „Star” opublikował listę najbardziej nielubianych gwiazd Hollywood. Pierwsze miejsce zajęła Gwyneth Paltrow, drugie Kristen Stewart, a trzecie Jennifer Lopez. Wszystkie znajdują się wysoko także w innym rankingu najlepiej zarabiających celebrytek.

Paltrow nie tylko gra w filmach, ale je również reżyseruje, pisze scenariusze i książki kucharskie, ma własną restaurację, prowadzi serwis internetowy i klub fitness, a do domowego budżetu sporo dokłada jej mąż Chris Martin, lider grupy Coldplay. Stewart jest jedną z najlepiej zarabiających aktorek młodego pokolenia. Od maja 2011 do maja 2012 roku dzięki roli Belli w sadze „Zmierzch” zarobiła, bagatela, 34,5 mln dolarów. Z kolei Lopez to kobieta-instytucja. Śpiewa, gra w filmach, tańczy, ma własną kolekcję ubrań i kilkanaście zapachów, a także liczne kontrakty reklamowe. Zarabia krocie.

Karierę robią ci, którzy się przepychają
Trudno się zatem oprzeć wrażeniu, że w wielu sferach życia i kariery nie opłaca się być miłą, grzeczną i lubianą. Naukowcy postanowili nawet sprawdzić, dlaczego tak się dzieje, a badania na ten temat przeprowadziła Beth A. Livingston z amerykańskiego Uniwersytetu Cornell wraz z grupą uczonych. Livingston wzięła pod lupę 10 tys. pracowników i doszła do wniosku, że ci, którzy w sprawach zawodowych są konfliktowi, aroganccy i którzy nie przejmują się konwenansami, zarabiają znacznie więcej od swoich uległych kolegów. Różnica w zarobkach między złośliwymi a grzecznymi może wynosić nawet 18 procent, jeśli chodzi o mężczyzn i 5 procent, gdy w grę wchodzą kobiety.

Dlaczego tak jest? Zdaniem Beth A. Livingston bezczelnym osobom częściej przypisuje się cechy przywódcze i władcze, postrzega się je także za pewniejsze siebie. A stąd już tylko krok do wyższych zarobków i premii. Badacze twierdzą, że osoby aroganckie mają również więcej odwagi, by poprosić o podwyżkę. Co ciekawe, równolegle do badania przeprowadzono eksperyment z 460 studentami, których zadaniem było wcielenie się w rolę menedżerów decydujących o zatrudnieniu nowego pracownika. I również w tym przypadku potwierdziło się, że osoby ze spokojnym i łagodnym charakterem rzadziej zdobywały posadę. 

Została z niczym
Z tego, że grzeczne i miłe kobiety mają w życiu pod górkę – i to nie tylko w pracy –  także Polki coraz częściej zdają sobie sprawę. „Stwierdziłam, że nie opłaca się być dla kogoś dobrym i miłym, gdyż bardzo często dostanie się kopniaka w tyłek. Mój facet rzucił mnie po czterech latach tak po prostu, bo mu się znudziłam. Prawie każdy mężczyzna chce mieć wierną kobietę, ale jak ją ma, to ją zostawia. Co mam po czterech latach wierności i bycia dobrą osobą? Nic, mniej niż zero” – pisze jedna z uczestniczek internetowej dyskusji.

Na temat tego zjawiska powstało już sporo książek, a niektóre okazały się światowymi bestsellerami. Jedną z nich jest publikacja  „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam, gdzie chcą”, którą napisała niemiecka terapeutka Ute Ehrhardt. Specjalistka stawia między innymi takie tezy: „Zadziornym, przebojowym kobietom powodzi się lepiej. Niegrzeczne dziewczynki wiedzą, że trzeba walczyć o swoje. Wiedzą też, że nie ma związków międzyludzkich całkowicie wolnych od konfliktów. Niegrzeczne dziewczynki nie boją się agresji – ani własnej, ani cudzej. Nie dają się nabrać na łzy, wrażliwość, delikatność i słabość tych, którzy lubią demonstrować swoją bezradność”.

Ute Ehrhardt pisze, że grzeczne kobiety są jak zakneblowane – bez słowa rezygnują z wielu przyjemności, rzadko sięgają po to, czego naprawdę pragną. „Brak wiary w siebie odbija się na ich motywacji i aktywności. Bezradni cierpią na permanentne znużenie, syndrom wewnętrznego wypalenia, bezsenność albo bezproduktywną nadaktywność.  Są głęboko przekonani, że nic nie mogą zmienić ani samodzielnie osiągnąć. Wciąż się boją, że nie dadzą sobie rady w życiu. Bezradne kobiety nie czują się na siłach pokierować swoim życiem, podejmować decyzji i zapewnić sobie utrzymania” – zwraca uwagę terapeutka.

Kobieto, nie możesz leżeć jak wykładzina 
Ehrhardt rozwinęła ten temat w swojej kolejnej książce „Z każdym dniem coraz bardziej niegrzeczna”. Autorka uważa, że łatwiej ci będzie zmierzać do niegrzeczności, jeśli weźmiesz sobie do serca myśl wygłoszoną przez jedną z jej czytelniczek. „Zrobiła furorę, kiedy spokojnie wstała i jak ktoś, kto recytuje wiersz, powiedziała: nie idę po trupach, ale po lekko rannych czasem tak. Nietrudno się domyślić, że wywołała szalony entuzjazm. Wyraziła ona sedno niegrzeczności, a właściwie samorealizacji: wiem, czego chcę i być może w drodze do tego celu nastąpię komuś na odcisk. Nie jest to moim zamiarem, ale jeżeli tak się stanie, to trudno – jeśli będę myśleć tylko o tym, by nikogo nie urazić, nigdzie nie dojdę”.

O tym samym są dwie inne bestsellerowe książki – „Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy” i „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” Sherry Argov. W tej pierwszej Argov pisze, że „w miłości nie ma dla mężczyzn nic bardziej atrakcyjnego od kobiety pewnej siebie”, a także, że „mężczyzna nie ożeni się z kobietą, która będzie leżeć jak… wykładzina podłogowa”. Współczesnym mężczyznom imponują kobiety, które seks inicjują.  Zołza, jak zwraca uwagę autorka, nie będzie pracować po godzinach, żeby „złapać męża”. „Dzięki temu żaden mężczyzna nie uzna jej za bezmyślną kobietę, którą można wykorzystać. Zołza jest odważna. Jest słodka i ostra… i nie zawsze milutka. Właśnie o takiej kobiecie marzą mężczyźni” – uważa Sherry Argov. Większość mężczyzn z grupy, tych którzy osiągnęli w życiu sukces z lekką niechęcią, ale się z tym zgadza.

Bądź egoistką! 
„Startuję w wyborach, bo jestem niegrzeczną dziewczynką. Bo władza i polityka są rodzaju żeńskiego i tam jest moje miejsce. Bo jestem wykształcona i konsekwentna. Bo wiem, jak powinien wyglądać nowoczesny region, kraj i Europa” – powiedziała w czasie Kongresu Kobiet Halina Sobańska z Sosnowca, jedna z kilkunastu liderek regionalnych. 

Wnioski? Grzeczne i miłe kobiety często mają w życiu trudniej. Terapeutka Ute Ehrhardt podkreśla: musisz wiedzieć, czego chcesz. Troszcz się o siebie. Jeśli przeszkadza ci czyjeś zachowanie, nie łudź się, że ten człowiek z czasem się zmieni. Bądź egoistką. Najważniejszym człowiekiem, którego znasz, powinnaś być bowiem ty sama. 

A biznesie relacji z ludźmi ?
A w takim środowisku, jak nasze ? W marketingu sieciowym ?  Otóż tu sprawy nie są już tak oczywiste, jakimi wydają się w korporacji, czy biznesie rozrywkowym.  Zresztą i w polityce nie są takimi, jak deklaruje to wyżej kandydatka z Sosnowca.  Wszędzie tam, gdzie decydują relacje z ludźmi, a szczególnie relacje długofalowe, tam reguła „niegrzecznej dziewczynki” wg. Ute Ehrhardt działa dobrze jedynie przy realizowaniu celów doraźnych, krótkoterminowych.  Polityk, działacz, tak samo jak marketingowiec sieciowy, owszem osiągnie bardzo często dużo rozpychając się łokciami i „idąc może nie po trupach, ale po lekko rannych…”  Wynika to z tego, że ludzie tacy wydają się rzeczywiście dla innych atrakcyjnym wzorcem. Krótkotrwale jednak.  Strategie manipulatywne, które zawsze są konsekwencją egoizmu, przynoszą sukcesy na dłuższą metę w korporacyjnym wyścigu szczurów, gdzie biegnie się zazwyczaj coraz to po innych „lekko rannych”.  Natomiast sukces w MLM opiera się o długotrwałe relacje z tymi samymi ludźmi przez lata, a nawet dziesięciolecia. Z czego płynie oczywisty wniosek, że ludzi tych nie wolno nam nie tylko „lekko ranić”, ale właściwie nawet drasnąć.  Bo wszystkich tych, którzy tego nie rozumieją, czeka prędzej czy później nieuchronna kara dotykająca wszystkich egoistów i manipulantów świata: pozostają sami, jak palec. W życiu zawodowym, a bywa że i w rodzinnym wytwarza się wokół nich pustka. Spektakularne upadki nawet wielkich ongiś liderek są tego przykładem.  W naszym biznesie może niekoniecznie trzeba być wobec wszyst kich dookoła uprzedzająco miłą i grzeczną, ale na pewno się na tym nie straci. Natomiast bezwzględnie być trzeba prawdomówną, uczciwą i dobrą.  Więc w MLM dobre wychowanie z domu również okazuje się znacznie bardziej przydatne, niż w korporacji.

Książki Ute Ehrhardt oraz Sherry Argov są na pewno godne polecenia.  Wielu współczesnym kobietom pomogą w kształceniu postaw asertywnych. Wielu z natury zbyt uległym przydać mogą szczypty niezbędnej agresji, a co najmniej odwagi. Pamiętajmy jednak, że my – marketingowcy sieciowi –  funkcjonujemy w środowisku i w biznesie relacji międzyludzkich na pierwszym miejscu. Dlatego powinniśmy korzystać przede wszystkim z własnych szkoleń i własnych modeli zachowań w zakresie komunikacji, strategii przywództwa i budowania zespołu.  Jak widać bowiem – rady dla robiących karierę w korporacjach, czy przemyśle filmowym nie na wiele się nam w Colway przydadzą. 

/Wykorzystano fragmenty książek Ute Ehrhardt oraz materiał autorstwa Ewy Podsiadły-Natorskiej/

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz