Finał batalii o patent na metodę pozyskiwania polskiego, rybiego kolagenu.

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij

82Finał batalii o patent na metodę pozyskiwania polskiego, rybiego kolagenu.

Od początku istnienia naszego newslettera wpłynęło kilkanaście pytań o to „jak jest z patentem na kolagen” ? Kto jest właścicielem tego wynalazku, a kto „podrabia” ? W mailach do Colway, w rozmowach telefonicznych pytania te pojawiały się w minionych latach nie kilkanaście, lecz setki razy…

Jest to w ogóle temat, który przez co najmniej 10 lat budził wiele emocji. Kto czytał nasze publikacje, zeszyty edukacyjne, kto pamięta wieloletnią kampanię pana Józefa Przybylskiego, ten może być prawomocnym zakończeniem tej batalii mocno zaskoczony. Tak zdziwiony, że nie uwierzy, jeżeli … sam nie dotknie prawdy, wchodząc na oficjalną stronę Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej.

A robi się to tak:

1. Wpisujemy w górny pasek adresowy: www.uprp.pl – pojawia się nam piękna strona tego szacownego Urzędu.
2. W górnym, prawym rogu klikamy w „Bazy danych UPRP”
3. Zaznaczamy „ptaszkiem” opcję: „Wynalazki”
4. Na górnym czarnym pasku wybieramy drugą z lewej opcję: „Wyszukiwanie proste”
5. Zaznaczamy kursorem myszy opcję: „Tytuł lub nazwa”, a w okienku do szukania wpisujemy słowo: „kolagenu”. Dokładnie tak – kolagenu (a nie kolagen, bo szukamy tej właśnie frazy…)
6. Po kliknięciu w „szukaj” zobaczymy niesamowitą historię … Zobaczymy, iluż to produkt, który tylko Wy – Colwayowcy potrafiliście z Sukcesem rozpropagować, miał kandydatów na ojcow i matki. Zróbcie to koniecznie. Inaczej będziecie tkwić w istotnym błędzie poznawczym.

A więc dowiadujemy się przede wszystkim, że wszyscy, którzy używają dziś słowa „podróbki” , ci raczej bełkocą marketingowo. Metodę pozyskiwania hydratu kolagenu wynaleźli bowiem już 17.06.1986 chemicy Spółdzielni „Syrena” w Gdyni: Mieczysław Skrodzki, Antoni Michniewicz i Henryk Kujawa. I naprawdę niewiele ich kolagen różnił się od tego dobrze Wam dziś znanego. Oprócz dobrego przefiltrowania, podziału na stopnie pigmentacji i odporności termicznej, różnił się jeszcze ostrym, rybim zapachem. Niestety dwóch pierwszych panów już dawno nie żyje, trzeci wyemigrował, zaś prawo ochronne nr 144584 wygasło definitywnie w 2006 roku.

Polska to dziwny kraj, w którym jak się okazuje, można próbować „wynaleźć” to samo po wielokroć. Próbować jednakże nie zawsze znaczy – osiągnąć cel, czy też być pierwszym na mecie. Te młyny mielą bardzo powoli, lecz mimo imponującej twórczości opisowej, gdzie o tym samym autorzy pisali całkiem inaczej, mimo iż efekt końcowy był identyczny, kiedyś ta karuzela musiała stanąć w miejscu. Tak więc od 2002 roku polski czytelnik epatowany był rozdzierającymi żalami pana Józefa Przybylskiego, jak to „jego – wynalazcę podrabiają i okradają”. Najwięcej – co tu kryć – dostawało się Inventii i Colwayowi. Wielu w Was miało z tym ongiś prawdziwy problem. Tymczasem, gdy klikniecie w prawo ochronne nr 190737, to okazuje się że… patent J. Przybylskiego jest już nieważny od czterech lat. UPRP pisze wprawdzie, że wskutek nie opłacania sym bolicznej składki za ochronę, ale w rzeczywistości opłacać już nie było co, gdyż J. Przybylski i spółka po prostu przegrali wieloletni proces z dr Andrzejem Frydrychowskim, najmniej znanym publice, byłym pracownikiem naukowym Uniwersytetu Gdańskiego, który dowiódł we wszystkich instancjach sądowych, iż znaną nam metodę hydratacji kolagenu wynalazł właśnie on. I to ten, skromny doktor jest na dzień dzisiejszyjedynym posiadaczem patentu na ten niesamowity, naturalny żel. Prawo ochronne nr 206813. Bardzo stare zgłoszenie do UPRP, bo z 2003 roku. Okrutnie długo w tym wypadku więc „wypływała na wierzch sprawiedliwość”.

Nie jest nam najwygodniejszym to pisać, ale prawdy ukrywać dłużej nie ma sensu, bo i tak jest znana. Gdy przejdziecie na stronę 2, to widać zgłoszenie Inventii z 2005 roku, co do którego, Urząd Patentowy umorzył odmownie postępowanie, gdyż mimo rewelacyjnego, ambitnego opisu metody – nie stwierdził w niej niestety cech nowego wynalazku.

Bywa w życiu i tak… To jest historia prawdziwa. Ci, co byli rzeczywiście pierwszymi – nic na tym nie skorzystali. Ten, co najwięcej krzyczał – przegrał z kretesem i nie jest pozywany o ogromną rekompensatę, tylko dlatego, że groszem nie śmierdzi. Ci, co zrobili innowacyjnie dla polskiego kolagenu w istocie najwięcej i naprawdę wypracowali szereg własnych rozwiązań biotechnologicznych – dostali odmowę. Ten, o którym mało kto słyszał w tej rozgrywce, posiada finalnie jedyny patent na polski, rybi trójhelikalny kolagen. Ważny do października 2023 roku.

Co z tego wynika dla Colway ? – niezwykle ważny komentarz /autoryzowany przez prezesów, czyli ma rangę przekazu oficjalnego, zupełnie jak Aktualności /

Co wynika z tego dla nas – Colway – zadacie sobie zapewne pytanie. Otóż nic złego, spieszymy zapewnić. Gdyby dr Andrzej Frydrychowski chciał wezwać naszego strategicznego dostawcę – Inventię – do zaniechania produkcji kolagenu lub do zapłaty, to zrobiłby to najpóźniej dwa lata temu. Colway nie tylko Was uczy właściwego budowania relacji – rzeczy w marketingu sieciowym najważniejszej. My sami też się tego przez minione lata nauczyliśmy. Mamy więc od dawna wzorowe stosunki z tym fantastycznym człowiekiem i ciągle czynnym badaczem. Czekamy cierpliwie na hydrat kolagenu, który … nie będzie się latem denaturował. A wiedzcie, że taki już laboratoryjnie istnieje (!), zaś jego twórcy oczywiście uszanują prawo ochronne metody bazowej dra Frydrychowskiego. Nie dyskutuje się bowiem z prawem. Także z prawem wynalazczym. Co więcej, my, Colway – chętnie zakupimy stosowne prawa wynikające z p atentu nr 206813 także dla naszej Inventii. No chyba, żeby Inventia chciała wziąć z nami rozwód, ale tego przecież nie zrobi, nie tylko dlatego, że nikt prócz nas nie potrafi kreować tak znacznego popytu na ich produkcję, ale też dlatego, że ukazany na witrynie UPRP stan prawny nie pozostawia obecnie już żadnych wątpliwości … Wszystkie te rozstrzygnięcia są prawomocne. Bez przyzwolenia posiadacza jedynego patentu, nikt też już inny w Polsce więcej wielkiego biznesu w oparciu o hydratowany, natywny kolagen nie zrobi.

Jest to naszym zdaniem wiadomość dobra. Porządkująca także naszą rzeczywistość i przekreślająca sens wszelkiej ostrej walki konkurencyjnej. Wymuszająca niejako konieczność zgody i współpracy wielu różniących się w poglądach i aspiracjach ludzi. Jeśli ktoś tego nie zrozumie, prędzej, czy później wypadnie z gry. Jest to również sygnał dla klientów-nabywców rozmaitych „kolagenów” od wytwórców niszowych, których się trochę namnożyło, a których i tak niskie loty, zbliżają się teraz do końca. Jest to wreszcie ostrzeżenie dla tych, którym czasami roją się pomysły o zakładaniu konkurencyjnego dla Colway marketingu sieciowego, do którego chcieliby użyć hydratu kolagenu ze skór rybich. Mamy opartą o silne podstawy pewność, że obecnie, jeśli ktoś taką mrzonkę zechce realizować, a nie zakupi wcześniej opatentowanej technologii h ydratacji, to popełni biznesowe samobójstwo. To samo dotyczy osób, jakie dałyby się w coś podobnego już dzisiaj wciągać. Postarajcie się więc, by materiał ten przeczytali wszyscy Wasi współpracownicy, bo słychać znowu ostatnio plotki o „nowych MLM-ach”. A to z Ameryki, a to z kolagenem… Niektórzy wyrazić jeszcze mogą obawę, że przecież dr Andrzej Frydrychowski już jeden co najmniej MLM afirmuje. Czy więc nie będzie konfliktu interesów ? Nie będzie. Niech sceptycy zaufają polityce prowadzonej przez Colway. Nie ma w niej bowiem już od dawna miejsca na przypadkowość, a jak dowodzi minione 10 lat i pozycja naszej Organizacji na rynku, jest to również polityka skuteczna.

  •  
    1
    Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz