Jak komputera używać, a jak go nie używać.

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Jak komputera używać, a jak go nie używać.
A także newsy z Promocji i z … Londynu.

Pozwól drogi Czytelniku, że w części edukacyjnej dzisiejszego newslettera dam Ci trochę rad, jak z komputera korzystać się powinno, a jak nie powinno. Osobiście, kiedy tłumaczę coś laikom, to uwielbiam komputer porównywać do samochodu. Bo z komputerem to jak z samochodem – każdy, zanim do niego wsiądzie, musi coś na jego temat wiedzieć, a przynajmniej powinien. Często jednak bywa tak, że przeciętny użytkownik komputera siada do niego po raz pierwszy nie wiedząc o nim zupełnie nic, klikając bezmyślnie „Tak”, „Potwierdzam”, „Zapoznałem się”, „Zgadzam się” i robi tym sobie na swoim komputerze zwyczajny bałagan. Z doświadczenia wiem, że właśnie takie podejście w 90% przypadków jest przyczyną problemu pod tytułem „A mój komputer wolno chodzi, a taki dobry kupiłam.”. Drogi Czytelniku, nawet jak kupisz Ferrari z najwyższej półki, a jeździł ni m będziesz nie tak, jak należy, to też stanie Ci kiedyś na poboczu i ruszyć go będzie w stanie tylko laweta.

 

Porada nr 1 – Nie wiem? Nie ruszam.

Otóż to. Komputer ma to do siebie, że często lubi nas o coś pytać. Te pytania zazwyczaj zaczynają się od słów „Czy zezwalasz na…”. Takie (i nie tylko takie) komunikaty NALEŻY CZYTAĆ! Każdy, powtarzam KAŻDY komunikat na komputerze coś znaczy, i każde kliknięcie „Tak” lub „Nie” niesie za sobą jakieś konsekwencje. Jeżeli nie rozumiemy treści komunikatu (nie należy się tym przejmować, często są one napisane dość skomplikowanym językiem) to nie klikamy „na czuja”. Wtedy najlepiej poszperać w internecie lub zadzwonić do jakiegoś informatyka.

Porada nr 2 – Pobieranie programów z sieci – rób to z głową!

W ostatnich latach problem ten stał się prawdziwą plagą. Chodzi mianowicie o to, że w większości przypadków, kiedy chcemy pobrać (darmowy oczywiście) program z internetu, to wcale nie pobieramy samego programu tylko jego instalator. I kiedy już uruchamiamy instalator na swoim komputerze, to pobiera on z serwera ów program i przy okazji 5 innych, zupełnie zbędnych aplikacji. Owszem, problemowi można zapobiec czytając to, o co pyta nas instalator, jednakże prawda jest taka, że jakieś 80% użytkowników klika po prostu: „dalej, dalej, dalej…”, skutkiem czego najzwyczajniej w świecie spowalniają sobie komputer.

Porada nr 3 – Nie umiem naprawiać komputera? To nie próbuję.

Przytoczę tutaj TYPOWĄ rozmowę informatyka z klientem:

(…)
Klient (K): Więc taki mam problem. Ile to będzie kosztować?
Informatyk (I): Problem jest do rozwiązania. Koszt waha się od 80zł do 200zł.
K: E…. To ja się zastanowię i dam znać.

Mijają 3 dni.

K: Może Pan jednak przyjechać?
I: Oczywiście. Chodzi o to, o czym rozmawialiśmy ostatnio?
K: Tak, tylko, że wie Pan… ja to próbowałem naprawić sam, no i teraz mi się komputer w ogóle nie włącza.

 

Większość informatyków reaguje tak samo…

Wbrew pozorom, komputer to bardzo skomplikowane urządzenie i próbując go naprawiać, bez pojęcia o tym – z reguły psujemy go jeszcze bardziej.

Porada nr 4 – Antywirus – zawsze i wszędzie!

Tak, antywirus jest podstawą ochrony komputera. Chroni komputer (jak sama nazwa mówi) głównie przed wirusami i szkodliwymi plikami. Na rynku darmowych antywirusów jest całe mnóstwo! Wystarczy poczytać troszkę, który z nich jest najlepszy. Warto też zwrócić uwagę na to, ile pamięci RAM potrzebuje nasz antywirus – chodzi mianowicie o to, że jeśli nasz komputer nie jest zbyt wydajny, a zainstalujemy sobie ciężkiego antywirusa, to komputer mimo, że będzie chroniony – zwyczajnie nam zwolni.

Znam osobiście ludzi, którzy pracują bez antywirusa – owszem, jest to możliwe, ale bardzo ryzykowne. Z reguły takie rozwiązanie stosują informatycy którzy za wszelką cenę chcą przyspieszyć swój komputer.

Porada nr 5 – bateria w laptopie – można ją wyjmować!

„Wiesz co, kupiłem nowego laptopa pół roku temu, a bateria już wytrzymuje mi tylko pół godziny.” – takie zażalenie od znajomych słyszałem już dziesiątki razy.

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ laptop prawie przez cały czas jest podłączony jednocześnie do prądu (poprzez ładowarkę) i baterii. I nasz laptop wcale nie pobiera energii z gniazdka tylko z baterii. I tak oto poziom baterii, która jest naładowana na 100%, spadnie do 99% i zaraz natychmiast zostanie podładowana do 100% i tak cały czas… takie użytkowanie laptopa zabija baterię w bardzo krótkim czasie.

Co zrobić, by temu zapobiec? Wyjmować baterię kiedy pracujemy stacjonarnie! Kiedy jesteśmy w domu i wiemy, że będziemy pracować na laptopie dłużej niż godzinę wyjmijmy baterię. Pamiętajmy jednak, że kiedy bateria jest wyjęta, kabel z zasilaniem musi być podłączony do laptopa. W przeciwnym razie sprzęt wyłączy nam się automatycznie.

Ciekawostka – mój prywatny laptop ma już ponad dwa lata. Bateria przy dużym obciążeniu komputera wytrzymuje ponad 4 godziny.

Te wszystkie rady najlepiej gdzieś sobie w skrócie zapisać i z nich korzystać! Uczyć się, wprowadzać nawyki. Oczywiście, to była dopiero pierwsza porcja takich porad. Kolejne – w następnych informatycznych „Uśmiechach”.

Uwierz mi: Menedżerze, Dystrybutorze lub Sympatyku Colway – zastosowanie się do tych tylko pięciu porad poprawi wydajność oraz bezpieczeństwo Twojego sprzętu! Zacznij je stosować już od dzisiaj!

 

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz