Lubimy czasami napisać coś o Sanepidzie.

Spread the love
  • 1
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia

Lubimy czasami napisać coś o Sanepidzie

Nawet wtedy, gdy on nam osobiście nie dokucza. Po prostu ta instytucja zaistniała silnie w naszej podświadomości i nie chce z niej wyjść. Wydawała się reliktem, a tymczasem w Unii Europejskiej nastąpił jej renesans. Można powiedzieć nawet, że staje się coraz ważniejsza. Więc coś jednak napiszemy, nawet na temat nie dotyczący nijak produktów Colway.

W minionym sezonie plantatorzy truskawek i innych owoców w niektórych rejonach zderzyli się z nie lada problemem. Dopadły ich oto przepisy unijne z 2006 r., którymi do tej pory nikt się w Polsce specjalnie nie przejmował. Podobnie jak to było w branży naszej – suplementów diety.

Otóż zaczęto tu i ówdzie przeprowadzać kontrole na podstawie ustawy z 2006 roku o bezpieczeństwie żywności i żywienia będącej pochodną Dyrektyw UE.. Dotknęły one m.in. plantatorów truskawek ze świętokrzyskiego i pomorskiego. Ktoś mógłby pomyśleć, że przecież kontrole Sanepidu to nic nowego w naszym kraju. Jednak przez ostatnie osiem lat mało kto pamiętał o wprowadzeniu na swoich plantacjach zmian zapisanych we wspomnianych przepisach. A jest ich niemało i niektóre budzą zdumienie.

Rejestracja pod rygorem

Z mocy prawa wszystkie obecnie istniejące plantacje warzyw i owoców muszą być zgłoszone do Sanepidu. Co takiego ? Prapradziadek jeszcze zbierał tu truskawki ? Ale wtedy Sanepidu nie było, ani Unii Europejskiej. Teraz jest obowiązek zarejestrowania się. Po karą mandatu od 500 zł w górę. Co takiego ? Truskawki są tylko na użytek własny, rodziny i sąsiadów ? Nie ma takiej opcji. Jest plantacja albo jej nie ma. Rejestrujemy więc lub karczujemy.

Toaleta na każdym polu

A kiedy zdecydowaliśmy, że plantacja jest, bo wyciąć piękne krzaczki nawet szkoda, to lepiej niech ona będzie blisko naszego domostwa. W przeciwnym wypadku przepisy mówią, że niezależnie od tego, czy krzaczków owocowych mamy sto, czy sto tysięcy – dyrektywa stanowi, iż każda plantacja musi być zaopatrzona w toaletę i mieć dostęp do… bieżącej wody. Za brak takiej infrastruktury grozi kara 5 tysięcy złotych.

Uprawiający najlepsze na świecie, kaszubskie truskawki bywali mocno rozgoryczeni, gdy uświadamiano im obowiązek stawiania TOI- TOI na każdym poletku, ciągnięcia węży z wodą kilometrami, czy wyposażania każdego zbieracza w maseczki i rękawiczki…

Zbieraczy nie przeszkolono z procedur sanitarnych …

Dla niektórych nagłe egzekwowanie tych przepisów okazało się dramatem. Oznaczało inwestycje w sprzęt i organizację zbiorów, które przy niskich cenach owoców stawiało opłacalność upraw pod znakiem zapytania. Czarę goryczy przepełniły mandaty wlepiane za to, że zbierający truskawki nie byli przeszkoleni w zakresie dyrektywnych zaleceń dotyczących higieny zbiorów.

Te i inne obostrzenia mają zapobiegać zagrożeniom mikrobiologicznym. Przyszły czasy takie, że musi brać je pod uwagę każdy, kto produkuje, skupuje lub przetwarza produkty żywnościowe. Jak podaje Sanepid, główne źródła patogennych mikroorganizmów w owocach i warzywach to stosowane w trakcie uprawy: zanieczyszczona woda, gleba, nawozy, ścieki, a także ludzie, którzy pracując w styczności z owocami i warzywami, jednocześnie są nosicielami patogenów.

Przepisy obecnie są takie:

Podstawowe zasady zapobiegania zakażeniom mikrobiologicznym owoców i warzyw obejmują:

• ścisłe przestrzeganie zasad higieny wśród osób zajmujących się pozyskiwaniem i przetwarzaniem owoców i warzyw;
• zapewnienie wszystkim pracownikom produkcji i przetwórstwa owoców i warzyw dostępu do toalet stałych lub przenośnych odpowiednio zaprojektowanych w celu zapewnienia higienicznego usuwania odpadów i zanieczyszczeń, gwarantujących brak możliwości przeciekania do wód gruntowych w pobliżu plantacji;
• stosowanie do uprawy, w tym nawadniania i rozcieńczania środków ochrony roślin (pestycydów) oraz nawozów wyłącznie wody wolnej od patogennych mikroorganizmów (nie może być zanieczyszczona fekaliami lub wymiotami). Należy zwrócić uwagę na źródło pochodzenia wody oraz sposoby i warunki jej dostarczania. Woda do upraw powinna spełniać następujące kryteria mikrobiologiczne: grupa coli poniżej 50 00 0 w 100ml, gr. coli termotolerancyjne poniżej 20 000 w 100ml, paciorkowce kałowe poniżej 10 000 w 100ml, Salmonella nieobecne;
• egzekwowanie obowiązku mycia rąk przed przystąpieniem do pracy, zawsze po skorzystaniu z toalety oraz w innych sytuacjach, gdy mogło dojść do zanieczyszczenia rąk;
• stosowanie czystych rękawiczek jednorazowych oraz odzieży ochronnej ograniczających do minimum bezpośredni kontakt człowieka z produktem;
• bezwzględne przestrzeganie zakazu pracy osób z objawami takimi jak: biegunka, wymioty, temperatura, kaszel, żółtaczka;
• zapewnienie czystości i odpowiedniej jakości stosowanych pojemników, naczyń do zbioru;
• opracowanie procedury dotyczącej mycia i dezynfekcji zanieczyszczonych powierzchni,
• przeprowadzanie systematycznych szkoleń dla pracowników w zakresie higieniczno-sanitarnym;

Brzmi to całkiem przyjaźnie dla naszego zdrowia, natomiast w praktyce doprowadzenie bieżącej wody do pięciu rozproszonych poletek truskawek, tudzież postawienie obok nich pięciu budek toaletowych i wyposażenie w odzież ochronną zbieraczy, po uprzednim zorganizowaniu im szkolenia – jest niewykonalne lub absolutnie nieopłacalne.

 

Co z tego wynika ?

Wszystkie te wymogi unijne przypomniał Sanepid w ogólnopolskim rozporządzeniu wiosną 2014. Kto je czytał ? Praktycznie nikt, ale ignorantia iuris nocet. Efekt? – W ubiegłym roku zarejestrowało się zaledwie 18 rolników z całego województwa świętokrzyskiego. Ile wobec tego wystawiono mandatów ? Źródło naszych informacji tego nie wie.

Czas kontroli minął, podobno te dwa województwa były tylko poligonem. Uprawiacie owoce Czytelnicy „Uśmiechów od Colway” ? Macie przyjaciół, sąsiadów, którzy je uprawiają ? Powiedzcie im, że w przyszłym roku może tak być już w całej Polsce. Kto ma uprawy owoców, a ich nie zgłosił, ten oberwie mandat. A kto je zgłosi, ten wejdzie sam w pułapkę wymogów nader trudnych do spełnienia, w konsekwencji narazi się na dotkliwą karę.

Jeżeli dodamy do tego sankcje rosyjskie na owoce z Polski, to rysuje się obraz niezbyt pozytywny dla uprawiających owoce. Decyzje najlepiej podejmować już. Będą łatwiejsze.

A co tam u nas ?

Chciałyśmy napisać tylko kilka słów o naszym ulubieńcu – Sanepidzie… zrobiła się zaś sprawa wagi społecznej. Ostatnie wiadomości są jednak dobre, czyli takie, że fala kontroli Sanepidu, jakie przetoczyły się latoś także w naszej Organizacji, tropiąc handlujących suplementami diety bez rejestracji, lub co gorsza „z pomocą zabronionych oświadczeń zdrowotnych” – opadła zupełnie. Doszły nas słuchy o dwóch raptem nałożonych mandatach.

Tak więc można ogłosić, że wszystkie nasze bitwy, także na tym froncie, zostały wygrane. Żadnych poległych, dwóch lekko rannych i kilkudziesięciu przestraszonych. Witamina C-olway uznana za produkt wolny od synefryny i w 100% naturalny. Colvita – już naszej, własnej produkcji – zarejestrowana i niebawem, podobnie jak Witamina już teraz: objęta nadzorem Narodowego Instytutu Leków. Kolejne, sensacyjne wręcz suplementy Colway właśnie wchodzą do obrotu… Spocznij !

To było o organach sanitarnych na wesoło i krytycznie. Ale odwiedziła nas pewna piękna i mądra kobieta, będąca w dodatku bardzo skutecznym prawnikiem od m.in. wdrożeń i uregulowań sanitarnych. W świetnej rozmowie uświadomiła nam, że te same organa mogą być przyjazne, a nawet pomocne, mimo ogólnie niekorzystnej sytuacji „politycznej” dla suplementów diety w U.E.

Wobec tego, wywiad z nią na temat suplementów diety w aspekcie prawnym – już niebawem. Jak tylko uporządkujemy nagranie i notatki.

 

  •  
    2
    Udostępnienia
  • 1
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz