Materiał edukacyjny od autora książki „Witamina C-olway”

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Materiał edukacyjny od autora książki „Witamina C-olway”

Jarosław Zych

 

Kiedy równo dwa lata temu zbierałem materiały do „Witaminy C-olway”, wspomagający mnie zespół zadbał o to, by ten niesamowity wykład się w nich oczywiście znalazł. Ale dostałem go w języku angielskim, który nie jest niestety tym, jakiego się za młodu uczyłem. Rozumiałem, dzięki dobremu translatorowi główne jego tezy, ale zabrakło czasu i … miejsca. Kiedy stawiałem kropkę, kończącą książkę pisaną przez raptem 96 dni w ogromnym pośpiechu, bo nowy nasz Produkt już pukał do bram… a kompleksowego materiału o nim nie było, to bardzo, to bardzo żałowałem, że zabrakło w niej rozdziału o rzetelnie udokumentowanych funkcjach detoksykacyjnych witaminy C.


Tyle, że moja książka miała już wtedy i tak pół tysiąca stron i czułem, że grozi jej to, co … się stało. Jest za gruba, jest momentami zbyt „medyczna”. Niektórzy czytają ją dłużej, niż ja ją pisałem. Rozumiem ich, bo ja sam po trzech miesiącach pisania jej 15 godzin dziennie, przestałem ją lubić. Rok musiał minąć, bym wrócił do niej z przyjemnością, aby poprawić kilkaset (!) błędów.


Dziś oczywiście napisałbym „Witaminę C-olway” zupełnie inaczej, ale czy najwspanialszą cechą Homo sapiens nie jest popełnianie błędów, do których potrafimy się przyznawać ? Wierzę w to, że właśnie ta umiejętność ochroni nasz gatunek przed zawładnięciem go kiedyś tam przez inteligentne maszyny, jak w filmie „Matrix”. Chcę więc się mylić (w małych, codziennych rzeczach tylko oczywiście !). Mylenie się jest cudowne.

Drugie wydanie „Witaminy C-olway” będzie już wyfiletowane z literówek, niezręczności i błędów merytorycznych, jakie nieuchronnie musiał popełnić facet, który rzucił się na napisanie książki popularnonaukowej, a jej tematu zaczął się uczyć dwa miesiące przed pierwszym stuknięciem w klawiaturę. Było to trochę głupie. Cieszę się, że wyszło i tak nie najgorzej. Że nawet bezlitośni krytycy przyznają, iż jest to pierwszy w literaturze tak ujęty (niezależnie od lapsusów) zbiór informacji o cudownie prostym, a ewolucyjnie i życiodajnie kluczowym związku C6H8O6. O witaminie C.

Tymczasem tym, spośród już prawie 5-ciu tysięcy nabywców książki „Witamina C-olway”, którzy mieli cierpliwość, chęci i zdolność percepcji, by wczytać się w jej warstwę biochemiczno-medyczną, tym, którzy tak, jak ja, podchodzą do witaminy C emocjonalnie, czyli tzw. „paulingowcom” – serdecznie dedykuję podlinkowaną wyżej lekturę.

Dr Russel Jaffe to postać, jaka mi imponuje. To jeden z tych ludzi, jakich na świecie żyje niewielu, ale mam wrażenie, że to właśnie oni obracają Ziemię… Russel Jaffe najpierw badał jako naukowiec pewne zjawiska i próbował przekonać do swoich odkryć i wniosków innych, ale … jak się domyślacie efekty tego nie były zbyt imponujące. A więc zaoszczędził pieniądze, zacisnął zęby i po prostu zrobił to, w co wierzył, że zrobione być powinno. Jaffe, to lekarz, naukowiec i producent witamin oraz suplementów.

Z takimi ludźmi jak on chciałbym się zadawać, z takimi ludźmi chciałbym, aby w swoje drugie dziesięciolecie wkroczył Colway.
Dobra wiadomość dla nas wszystkich jest taka, że takich ludzi – wizjonerów, pasjonatów, konsekwentnych naprawiaczy rzeczywistości zastanej – my także realnie spotykamy. I to coraz częściej. W Polsce ! To napawa mnie pewnością, że nowe czasy, jakie idą w Colway; to będzie epoka świetna !

Posłuchajcie:  https://youtu.be/UJsKoYa4zvw

Jarosław Zych

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz