My, w Colway wiemy (?) co jemy.

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
My, w Colway wiemy (?) co jemy.

Tak, wiemy. Nawet trawestujemy sentencje antyczne. Słynne: „człowiek jest tym, co je” – ośmielamy się lekko poprawiać na: „człowiek jest tym, co przyswoi”.

A swoją drogą… Przyszła ostatnio moda na rozmaite internetowe tezy o zbyteczności znacznej części protein w naszym pożywieniu. Zwłaszcza protein zwierzęcych. Hmmm… jeśli człowiek jest tym, co zjada – to czyżbyśmy byli z węglowodanów? Widzicie, byśmy byli w czymś podobni pokarmowi wegańskiemu? Nie? Jesteśmy jednak głównie z białek i tłuszczy? I białka owe mają budowę jak u innych kręgowców? Jeśli tak, to znaczy, że mamy jeść białka i tłuszcze. Głównie te z kręgowców (wszelkie stwory od ryb w górę drzewa ewolucji). Nie jesteśmy bowiem stworzeniami pastwiskowymi, lecz zwycięzcami wojny z innymi gatunkami o władanie nad tą planetą. Weganizm, jako sposób żywienia się jest sprzeczny z budową naszego organizmu już na poziomie tkankowym. Nie może być on dobry dla człowieka na stałe. Na jakimś etapie – być może tak. Ale z pewnością nie na całe życie. Kto ma co do tego wątpliwości, niech przeanalizuje procesy zamykania się reakcji hydroksylacji proliny i lizyny – aminokwasów kolagenowych, powstanie z których hydroksyproliny oraz hydroksylizyny warunkuje kolagenogenezę – bodajże najważniejszy z procesów biochemicznych w metabolizmie najwyżej rozwiniętych gatunków na Ziemi. Ciężko o kalagenogenezy przez całe życie organizmu na bazie wyłącznie „półproduktów”… czyli aminokwasów pozyskiwanych z rozpadu białek organizmów niższych. (to była tylko „zajawka” materiału o tym, co jeść, a czym się suplementować).

Dziś będzie jednak o czymś innym. Bardzo ważnym, a jeszcze bardziej irytującym.

 

 

Pobierz obrazki
Prawdopodobnie 90% Czytelników „Uśmiechów” przeczytało powyższe, znane im dobrze etykiety jako: cukier waniliowy. Niestety, to była iluzja wzrokowa. Przykrywająca pewne świństwo, jakie siły rządzące Unią Europejską przyszykowały konsumentom. Cukru waniliowego już dawno nie ma, tzn. możesz go mieć, jak sobie utrzesz w domu laskę wanilii z cukrem. Cukierwanilinowy (tylko taki praktycznie jemy od lat już w Unii Europejskiej) ma smak łudząco podobny do cukru waniliowego, zaś aromat nawet silniejszy. Jednakże waniliny nie pozyskuje się z lasek waniliowych, a poprzez syntezę chemiczną. Potrafi ona wzmacniać rozliczne smaki – i to bardzo silnie! Mimo, iż znajduje się w rejestrze niebezpiecznych dla zdrowia substancji NIH, to ciągle jest dopuszczona w UE do produkcji kosmetyków i żywności. Jest popierana przez niszczące w tej chwili jeden po drugim naturalne suplementy lobby chemiczno-farmaceutyczne. A skoro jest popierana przez producentów leków, to odnajdziemy ją w ogromnej ilości produktów spożywczych. Oprócz czysto chemicznej, zastosowanie znajduje też wanilina naturalna izolowana z … kału bydlęcego, czyli znanych wszystkim krowich placków. Wprawdzie metodę tę stosuje się tylko na Dalekim Wschodzie, lecz nie ma pewności, że do naszych zakładów przetwórstwa spożywczego w dobie globalizacji i wygrywania niższymi cenami – taka wanilina z łajna nie trafia. Nawet jeśli, to prawdopodobnie i tak jest ona zdrowsza od całkowicie syntetycznej.
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz