Najlepsze kremy … w dyskoncie ?

Najlepsze kremy … w dyskoncie ?

1

Fotolia / tycoon101
Podczas gdy my wysyłamy Wam sygnały o tym, że w ofercie anti-age Colway pojawią się takie substancje jak: colostrum, komórki macierzyste, dysmutaza ponadtlenkowa, neotymozyna Beta 4, czyli nowatorskie i czyniące produkty je zawierające absolutnie ekskluzywnymi – w mediach Europy Zachodniej gruchnęła taka wieść:

„Hiszpańska organizacja konsumencka przeprowadziła test kremów przeciw zmarszczkom. Okazuje się, że najskuteczniejszy wg dość sporej grupy konsumentek specyfik oferuje Lidl za … 2,99 euro.

Nie było to wg cytowanych źródeł, badanie jak te, które często przeprowadzają same firmy kosmetyczne, gdzie krem testuje jedynie kilkanaście, czy kilkadziesiąt kobiet. Hiszpańska Organizacja Konsumentów i Użytkowników (OCU) przebadała 14 różnych kremów, na 995 kobietach, które używały je przez miesiąc. Hiszpanie sprawdzali jak dobrze kremy nawilżają skórę i czy chociaż optycznie wygładzają zmarszczki.

– Jesteśmy zaskoczeni, ale nie aż tak bardzo. Wygrana naszego kremu potwierdza wiadomość, którą chcemy przekazać – jakość wcale nie musi być droga – powiedział przedstawiciel hiszpańskiego Lidla mediom.

Badający przeanalizowali zarówno kremy z najniższej półki cenowej jak i topowe marki. Wyniki były nie tylko zaskakujące, ale i dość zdecydowane. Krem z Lidla o nazwie „Cien Crema de Dia Q10” uzyskał najlepszy wyniki z 64 punktami na 100 możliwych.

Drugie miejsce zajął „Eucerin Hyaluron Filler”, który cena waha się już od 29,90 do 39,90 EUR w różnych sieciach handlowych. Zdobył on 61 punktów.”

Po opublikowaniu tej wiadomości przez wiele serwisów i agencji światowych – kremów Cien „na dzień” – za cenę rzeczywiście 3 EUR – zabrakło z dnia na dzień w Lidlach całej Europy. Podobnie stało się ze zdobywcą drugiego miejsca. Uczciwie mówiąc, jest to dobry krem oparty o dwa składniki aktywne; eucerynę (znaną świetnie z kremu Nivea) i kwas hialuronowy w formule nieco lepszej od popularnie stosowanej.

Reszcie z 14-stu kremów ani-age badanych przez hiszpańską organizację konsumencką już nie poszło tak dobrze. Niektóre, mimo bogatego składu zostały i tak źle ocenione przez „probantki”. Okazało się też, że nawet niektóre kremy z najwyższej półki cenowej obiektywnie zawierały często żenująco mało aktywnych lub deklarowanych jako aktywne składników. W niektórych, co wykazały analizy, prowadzone równolegle z aplikacjami – oszczędzano nawet na retinolu, hydrolizatach kolagenu, czy na koenzymie Q10. Tymczasem to najczęściej właśnie najbardziej prestiżowe marki, których kampanie reklamowe są głównym składnikiem cen detalicznych ich kremów – skupiają się na promowaniu dobroczynnego działania substratów aktywnych.

Intrygujące, przyznajcie Czytelnicy „Uśmiechów…” – prawda ? Nas w każdym razie zainteresowało. Bo czy może to być prawda ? Czy może być to badanie rzetelne ? Kosmetolodzy to komentujący, powątpiewają w to.

Po pierwsze dlatego, że opublikowano same „wyniki” tego „testu konsumenckiego” a sposobu jego przeprowadzenia – już NIE. Dlatego w opinii fachowców, to zwykła sensacja, której nigdy nie powinna firmować szanowana organizacja konsumencka, jaka od tej pory może być kojarzona z „lobby Lidlowym”. Kosmetolog stawia od razu pytania: „ czy 14 kremów testowały wszystkie 995 panie ? W jakim wieku były? Czy test odbywał się przez deklarowany miesiąc dla każdego kremu ? 30 dni testów dla kremu jest to okres minimalny, raczej za krótki dla wniosków. Co oznacza opinia „probantki” na której ostatni krem w takim teście sprawdzano np. dwa lata po pierwszym ? Nie broni się tu brak profesjonalnej metodologii. Np. różne pory roku mają różną wilgotność, szczególnie w Hiszpanii. Panie też się starzeją z różną „szybkością” , a ich „odczucie” war tości kremu jest z tym silnie powiązane. Nie mówiąc już o innych „czynnikach” wpływających na kobiece poczucie „dowartościowania”, takie jak: częstotliwość seksu, miesiączkowanie, czy zwykle diety wpływające istotnie na skórne problemy.

Przeczytałyśmy i takie podsumowania:

– „cały ten test ma ZERO wartości naukowej, jeśli został przeprowadzony w zmieniających się warunkach i jest jedynie subiektywnym odczuciem (a choćby i licznej) grupy starzejących się pań, walczących o „przetrwanie”

– „owszem, może się zdarzyć, że krem za 39 EUR nie okaże się gorszy od kremu za 390 EUR, szczególnie gdy ten ostatni ma wielkobudżetową kampanie reklamową, natomiast krem za 3 EUR nie może być lepszym od tych poprzednich, nawet gdyby producent i hurtownik nie nałożyli żadnej marży. To manipulacja. Takie cuda zdarzają się raz na kilkanaście lat, kiedy odkryty jest, testowany lub promowany nowy składnik aktywny, jaki jeszcze nie zarabia na siebie. Ale w kremie „Cien” takiego nie ma”

Zapraszamy do dyskusji na ten temat. Czekają nas w rychłej przyszłości w Colway kosmetyki anti-age, które będą sensacją na miarę światową, a ich ceny mają być bardzo rozsądne. Mamy więc temat na czasie.

Dodaj komentarz