Naturalne i syntetyczne witaminy E, a nasza COLVITA.

Spread the love
  •  
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
    1
    Udostępnij

colvitaNaturalne i syntetyczne witaminy E, a nasza COLVITA
Istnieją znaczne (izomeryczne) różnice pomiędzy naturalnymi, a syntetycznymi formami większości witamin. Jednakże w przypadku witaminy E, różnica ta jest szczególnie znaczna, gdyż wyraża się niezwykle wyraźnie w przyswajaniu tego związku przez nasz ustrój.

Na etykietach suplementów i innych preparatów, naturalna witamina E jest wymieniana jako d-alfa-tokoferol, octan d-alfa tokoferylu lub bursztynian d-alfa tokoferolu. W przeciwieństwie do naturalnych, syntetyczne formy witaminy E są oznaczane prefiksem dl-.

Alfa-tokoferol (tokoferyl) to aktywne biologicznie postacie witaminy E. Ich naturalne formy składają się z jednego izomeru. W przeciwieństwie do powyższego, syntetyczny (DL) alfa-tokoferol zawiera osiem izomerów, z czego tylko jeden (maksymalnie 12 procent syntetycznej cząsteczki) jest identyczny z naturalną witaminą E. Pozostałe siedem izomerów posiada „moc działania” zazwyczaj na poziomie 20 % naturalnej witaminy d-alfa.

To może wydawać się zagadką biochemii, ale jest również kluczem do zrozumienia; w jak różny sposób organizm człowieka przyswaja naturalne i syntetyczne witaminy. To struktury molekularne determinują biodostępność tokoferoli. Badacze dość dawno odkryli, że naturalna witamina E jest asymilowana o wiele lepiej, niż jej syntetyczne wersje. Białka transportujące, których wiązania mają charakter szczególny, nie są obojętne na budowę izomeryczną witamin i „wybierają” naturalną formę witaminy E, d-alfa, natomiast w dużej mierze ignorują wszystkie inne jej formy chiralne.

/kto chce nabyć wiedzy o chiralności związków chemicznych, wiedzieć i móc przekazać innym, o co właściwie chodzi np. z tą „lewoskrętnością”, ten powinien koniecznie przeczytać książkę „Witamina C-olway”, gdzie poświęcony został tym zagadnieniom cały rozdział/.

W jednym z głośnych eksperymentów, japońscy naukowcy podawali na zmianę naturalną i syntetyczną witaminę E siedmiu młodym, zdrowym kobietom. Aż 300 mg syntetycznej witaminy E potrzebne było, aby wyrównać stężenie we krwi osiągane przez 100 miligramową dozę witaminy E naturalnej. [1]

W innych badaniach, przeprowadzonych na East Tenessee State University w Johnson City, badacze podawali różnym osobom witaminę E – albo 30 mg dziennie, albo 300 mg dziennie. Każdy suplement składał się w połowie z naturalnej, a w połowie z syntetycznej witaminy E. Obie formy były markerowane chemicznie tak, aby odróżnić od siebie źródła witaminy E.

Stężenie we krwi naturalnej witaminy E wzrosło dwukrotnie w stosunku do formy syntetycznej u kobiet zdrowych. Znacząco bardziej u kobiet będących w ciąży. W ich pępowinie poziom naturalnej witaminy E był trzykrotnie wyższy niż poziom witamin syntetycznych.

Krew nie jest jednak ostatecznym celem witaminy E. Toteż w tym samym badaniu naukowcy śledzili krótkoterminową asymilację naturalnej i syntetycznej witaminy E u uczestników badania, którzy byli przed planowanym zabiegiem chirurgicznym. Tkanki potrzebują więcej czasu niż krew, aby wchłonąć substancje odżywcze, ale u wszystkich badanych po 7-23 dniach suplementacji, poziom naturalnej witaminy E wzrósł znacząco bardziej niż poziom podawanej syntetycznej witaminy. [2]

Badacze przeprowadzili badania długoterminowej asymilacji tkanki również na dwóch pacjentach chorych na raka. Jeden z pacjentów zażywał dawkę 30 mg dziennie, w połowie naturalnej, w połowie syntetycznej witaminy E w ciągu jednego roku, natomiast drugi pacjent zażywał 300 mg dziennie przez okres prawie dwóch lat. U obu pacjentów, poziom naturalnej witaminy E zarówno we krwi jak i w tkance wzrósł dwukrotnie bardziej niż poziom syntetycznej witaminy E. [3]

Naukowcy z Oregon State University, Corvallis, odkryli z kolei, że ludzki organizm wydala syntetyczną witaminę E trzy razy szybciej niż tę w formie naturalnej. [4]

Co bystrzejsi konsumenci suplementów i witamin zadają sobie pytanie, dlaczego właściwie zawartość jednych witamin w kapsułce, czy tabletce podawana jest w miligramach, a innych w „jednostkach międzynarodowych” – „umownych” (j.m. lub j.m./g) ? A rozwiązanie tej zagadki jest równie proste, co smutne. To kartel farmaceutyczno-chemiczny, który dawno postrzegł mniejszą przyswajalność dl-alfa tokoferoli, podjął wtedy sprytną próbę „wyrównywania” w ten sposób różnic pomiędzy naturalną a syntetyczną witaminą E… „J.m.” pozwala im pakować do tabletek zawierających syntetyczną witaminę E tyle substratu, aby „wyrównać” efekt gorszej przyswajalności. Nic w tym dziwnego, gdyż marże k oncernów uzyskiwane na produkcji syntetyków są kilkakrotnie wyższe od możliwych do uzyskania na ekstrakcji witamin naturalnych, szczególnie powiązanych flawonoidami z rośliną, w której powstały. Syntetyczne formy witaminy E są również kilkakrotnie tańsze od pochodnych tej witaminy pozyskiwanej z roślin – octanów, czy bursztynianów tokoferolu.

Coraz to kolejne badania obnażają jednak hipokryzję tej marketingowej w istocie sztuczki z oznakowywaniem zawartości witamin. W 2012 roku, National Academy of Sciences uznała naturalną witaminę E za jedyny właściwy standard, wedle którego należy oceniać syntetyki tokoferoli. Naturalna witamina E zawiera bowiem cząsteczkę, którą ludzie przyswajają najskuteczniej.

Jack Challem, znany jako „The Nutrition Reporter ™”, którego artykuły zainspirowały nas do zredagowania tego materiału, który opisuje badania nad witaminami prowadzone od 25 lat, a także wydał słynną książkę „Syndrom X: Kompletny Żywieniowy Program Zapobiegania i Odwracania Insulinooporności” – mówi o absolutnej zasadności zażywania aminokwasów razem z aktywną biologicznie witaminą E. Nie jest to zresztą pierwsza afirmacja naukowa dla koncepcji Siergieja A. Batieczki, która już w 2006 legła u podstaw stworzenia suplementu nowej generacji – Colvity.

Kolejnym autorytetem opowiadającym się za suplementacją przyswajalnych anabolicznie aminokwasów w synergii z witaminą E – oczywiście naturalną – jest autor wielu publikacji, doktor chemii Frank M. Painter. Niedowiarków, których nigdy nie brakuje nawet wśród naszych konsumentów, namawiamy aby po prostu napisali do dr Franka Paintera. Oczywiście po angielsku. Frankp@chiro.orgPrzypominamy – tematy są ściśle określone: przyswajalność naturalnej, a syntezowanej witaminy E oraz: efekty suplementacji naturalną witaminą E w połączeniu z aminokwasami kolagenowymi. Jest on, jak pisze sam na łamach „Nutrition Science News” na etapie zbierania materiałów do swojej kolejnej pracy na te właśnie tematy.

Mieliśmy w Colway od początku przeczucie trafności takiej właśnie koncepcji suplementacyjnej. Maurycy Turek już 29 sierpnia 2007 roku złożył w Urzędzie Patentowym RP wniosek o ochronę marki Colvita. Nie wszystko przecież działo się od razu tak, jak powinno. Producent, któremu zleciliśmy wytwarzanie Colvity – Inventia – przez pierwszy rok używał jako składnika syntezowanej formy (DL- alpha tocopherol) witaminy E. Po naszej interwencji przeszedł jednak na formę naturalną – octan d – alfa tokoferylu. Od tamtej pory staraliśmy się monitorować skład Colvity, tym bardziej, że z rynku płynęły coraz bardziej zdumiewające doniesienia o obserwowanych przez konsumentów efektach jej działania, a produkt entuzjastycznie przyjmowany miał z każdym rokie m coraz większy udział w wolumenie naszych obrotów handlowych.
Wydaje się, że najbardziej optymalnym komponentem witaminowym dla Colvity może być obecnie bursztynian d- alfa tokoferylu pozyskiwany z ekologicznych ziaren selekcjonowanych zbóż. Nie octan już, nawet pozyskiwany z ziaren soi, tę bowiem otacza coraz powszechniejsza niewiara w to, że są jeszcze w ogóle uprawy soi wolne od modyfikacji genetycznych. One oczywiście istnieją i zapewne będą zawsze, jednakże ze względów choćby marketingowych optujemy obecnie za tym, by przejść z octanów tokoferylowych sojowych, na bursztyniany zbóż rzadkich lub dzikich.

Jak bowiem widać, choćby z tego materiału, witamina E, nie jest bynajmniej wcale mniej ważnym komponentem naszego flagowego suplementu diety i strategicznego dla obrotów Sieci Colway produktu – Colvity.

Jak dowiadujemy się u samego źródła, w najbliższym czasie Colway, korzystając z przetartej już przez naszą witaminę C ścieżki, złoży własne zgłoszenie suplementu diety Colvita. Pozwoli to w przyszłości szybciej udoskonalać jej skład o nowinki biotechnologiczne i zarazem stanowić będzie bardzo nam potrzebny bufor bezpieczeństwa dla ciągłości dystrybucji tego produktu.

Źródła:

1. Kiyose C, et al. „Biodyskryminacja stereoizmerów alfa-tokoferolu u ludzi po podaniu doustnym”. Am J Clin Nutr 1997 (Mar); 65 (3): 785-9

2. Burton GW, et al. „Ludzkie osocze, a stężenie alfa-tokoferolu w tkance, w odpowiedzi na suplementację deuterowaną naturalną oraz syntetyczną witaminą E”. Am J Clin Nutr 1998; 67: 669-84

3. Tamże.

4. Traber MG, et al. „Syntetyk w porównaniu z naturalną witaminą E jest szybciej wydalany jako a-CEHC w ludzkim moczu: badania z użyciem octanu deuterowanego a-tokoferylu”. FEBS Letters 1998 (Oct 16); 437: 145-8

  •  
    1
    Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz