Podstawy współczesnej kosmetologii w pigułce

Podstawy współczesnej kosmetologii w pigułce, czyli o składnikach produktów kosmetycznych nowej generacji

Dzisiaj pominiemy większość składników kosmetycznych znanych od pół wieku lub nawet dłużej. Nie będzie więc o glicerynie, olejach ani o substancjach bazowych, czy pomocniczych. Zajmiemy się komponentami nowszych i najnowszych generacji. Składnikami aktywnymi o działaniu dowiedzionym, a na końcu będzie trochę o futurystyce kosmetologicznej, ale tej już realnie się dziejącej.

Nie ma dobrej ochrony skóry bez antyoksydacji

Pierwszą grupą substancji przeciwstarzeniowych stanowią związki chroniące skórę przed wolnymi rodnikami, czyli tzw.antyoksydanty. Mają one zdolność łączenia się z ROS i uniemożliwiają im reakcję ze strukturami komórkowymi. Antyoksydanty można przyjmować doustnie oraz miejscowo.

Są to: witaminy A, C, E, antyoksydanty roślinne np. resweratrol oraz retinoidy. Wielu badaczy uważa, że dla ochrony skóry przed starzeniem profilaktyka antyoksydacyjna jest absolutnie fundamentalna.

#colway #eliksir #zdrowie #uroda #kolagen #spa #film #fitnes #twarz #koszalin #kołobrzeg #paznokcie #skóra #fryzjer #włosy #salonfryzjerski #salon #salonyurody #solarium #siłownia #foto #pilling #suplementy #witamny #krem #kosmetyki #konkursy #photographer #fotografia #facebook

Witamina C stymuluję produkcję kolagenu, przeciwdziała szkodliwym skutkom promieniowania UV na skórę oraz jest ko faktorem reakcji enzymatycznych związanych z produkcją tkani łącznej. Ponadto wspomaga system immunologiczny, działając przeciwzapalnie, hamuje produkcję cytokin prozapalnych. Wspomaga również cykl przemian witaminy E. Tokoferole (wit. E) z kolei, chronią przed wolnymi rodnikami lipidy błon komórkowych. Działają przeciwzapalnie i zwiększa wiązanie wilgoci w skórze. Antyoksydanty roślinne, to przede wszystkim flawonoidy, karotenoidy i polifenole. Hamują działanie tlenu atomowego i aktywnych rodników tlenowych, takich jak aniony nadtlenkowe, rodniki hydroksylowe, rodniki nadtlenkowo-lipidowe i wodoronadtlenki. Z kolei retinoidy odpowiadają za wychwytywanie i stabilizację reaktywnych form tlenu, chroniąc błony komórkowe komorek. K was retinowy ponadto stymuluje fibroblasty, przez co skóra jest bardziej nawilżona, zwiększa się jej grubość i elastyczność. Retinoidy pobudzają tworzenie nowych naczyń w skórze i hamują metaloproteazy macierzy zewnątrzkomórkowej chronią przed promieniowaniem UV.

Kolejne nadzieje kosmetologii

Kwas hialuronowy budzi wiele emocji w kosmetologii, ale znaczenie mają tylko jego formy niskocząsteczkowe, które są komponentem bardzo drogim i w rzeczywistości rzadko spotykanym w formulacjach. Zastosowanie ma wiele innych kwasów, np. kojowy, ferulowy, z grupy AHA, mlekowy, liczne kwasy tłuszczowe.

Substraty mające walczyć ze zmarszczkami starczymi pozyskuje się także z mleka. Laktoferyna, colostrum (czyli wyciąg z siary – pierwszego udoju), to preparaty o udowodnionym działaniu, lecz znowu tylko te w najwyższej jakości, czyli drogie lub bardzo drogie, jak np. lizozymbiałko kationowe.

Kolejną grupę substancji przeciwstarzeniowych stanowią substancje naśladujące działanie inhibitorów metaloproteaz TIMPs. Są to rozliczne ekstrakty roślinne oraz peptydy, jak np: Tripeptyd-2 (hamujący elastazę i MMP-1), Myristoyl Tetrapeptide-20 i Acetyl Hexapeptide-20. Także peptydy biomimetyczne, o których będzie osobno. Poprzez hamowanie MMP substancje te zabezpieczają włókna kolagenu i elastyny, sprzyjają prawidłowej organizacji włókien, zwiększają syntezę kolagenu typu I oraz pobudzają ekspresję cząsteczek tworzących macierz zewnątrzkomórkową.

Istotne wśród substancji anti-aging są czynniki wzrostu. Są mediatorami wielu procesów fizjologicznych oraz patologicznych, stymulują podziały komórek, ich różnicowanie i wzrost. Obecnie wykorzystuje się w kosmetologii dwa rodzaje czynników wzrostu – produkowane przez systemy bakteryjne oraz pozyskiwane z osocza bogato płytkowego. Wykorzystuje się czynnik wzrostu naskórka (EGF), transformujący czynnik wzrostu (TGF) i płytko pochodny czynnik wzrostu (PDGF). Najnowsze substancje z tej grupy, to FGF – czynniki wzrostu fibroblastów, z którymi kosmetologia wiąże obecnie największe nadzieje.

Bardzo ważnymi składnikami preparatów przeciwstarzeniowych stały się tzw. fitohormony, czyli związki organiczne, regulujące wzrost i rozwój roślin. Do grupy tej zaliczamy substancje o budowie przestrzennej lub działaniu podobnym do hormonów estrogennych. Przedstawicielami są pochodne steroli, izoflawonów i lignanów. Obecność roślinnych odpowiedników estradiolu, występujących w ilości powyżej 50 mg/kg, stwierdzono w różnych roślinach. Pełnią rolę zmiataczy wolnych rodników, hamują mutacje komórkowe, działają przeciwnowotworowo. Dzięki tym właściwościom, stosowane zewnętrznie w kosmetykach zapobiegają utlenianiu i uszkodzeniu błon komórkowych. Ograniczają także działanie enzymów, m.in. kolagenazy tnącej włókna podporowe skóry właściwej. Podobnie jak hormony ludzkie, fitohormony stymulują podziały komórek wpływając na roz norodne procesy fizjologiczne skóry. Dzięki ich działaniu poprawia się napięcie i elastyczność skóry, a drobne zmarszczki stają się mniej widoczne.

Ważną grupę stanowią tzw. peptydy biomimetyczne – syntetyczne związki chemiczne naśladujące naturalne peptydy. Obecnie w medycynie estetycznej stosuje się ponad 300 peptydów biomimetycznych. Produkowane są w oparciu o systemy bakteryjne. Ponieważ przez naskórek przenikają dwu- lub trójpeptydy, większe peptydy wymagają metod wspomagających wprowadzanie do skóry, np. mezoterapii igłowej lub zamknięcia ich w liposomach czy innych nośnikach.

Coraz częściej wykorzystywane są w kosmetologii komórki macierzyste roślinne. Stymulują nasze własne komórki macierzyste oraz inne komórki, m.in. fibroblasty do namnażania i aktywności. Mają zbawienny wpływ na łagodzenie stanów zapalnych skóry. Działają przeciwstarzeniowo, redukują zmarszczki, rozjaśniają skórę. Poświęcimy im niebawem bardziej obszerny materiał.

Biotechnologie najnowsze

Jakkolwiek hydraty polskiego, rybiego kolagenu mają już kilkunastoletnią historię merkantylną, to coraz częściej napotykamy np. w europejskiej prasie kobiecej wzmianki o nich, jako o kosmetykach nowej generacji, awangardowych.

Biochemia i kosmetologia bowiem ciągle szukają. Pole do działania mają wbrew pozorom ograniczone, gdyż niewiele jest substancji dobrotliwych dla skóry, które zdolne są pokonać warstwę ochronną naskórka, a nawet grzęznąc w warstwie epidermy spowodować realne bodźce dla komórek skóry właściwej. Niemniej prawie każdy rok przynosi doniesienia o stosowaniu nowych komponentów. O niektórych możemy sobie raczej tylko poczytać w magazynach, gdyż koszty ich wytworzenia sprawiają, że wyłącznie kremy, czy eliksiry anti-age z najwyższej półki cenowej mogą zawrzeć je w swoich składach INCI.

Niektóre substancje mają charakter wręcz legendarny, np. pozyskiwane z łożysk kobiet po porodzie. Pominiemy je tutaj jednak, gdyż nie są dopuszczone obecnie do obrotu w Unii Europejskiej, podobnie jak wiele skutecznych skądinąd przeciwstarzeniowo toksyn. Inne są wszak całkiem realne. Serycyna, pochodna w procesie powstawania jedwabiu w kokonie, która ma sprawdzone właściwości błonotwórcze. Enzymy takie jak katalaza, czy dysmutaza ponadtlenkowa o bardzo silnych oddziaływaniach na komórki skóry. Także potrafiące naprawiać DNA. Roślinne hormony wzrostu, jak np. kinetyna – kwintesencja ekstraktów z roślinnych komórek macierzystych. Kosmetologia futurystyczna (głównie japońska) sięga np. śmiało po materiał ewolucyjno-rozrodczy – póki co – rybi. Esencje kawiorowe , a szczególnie izolaty pozyskiwane z mleczu rybiego zawierają histony, protaminy, nukleoproteiny, poliaminy, ale uwaga ! Także kwasy nukleinowe (DNA).

Biotechnolodzy idą więc jeszcze dalej, sięgając już również po substancje będące składowymi materiału genetycznego (DNA), jakadenozyna, jak RNA otrzymywany z tkanki embrionalnej, który ma przywracać komórkom skóry pamięć genetyczną, co umożliwia im funkcjonowanie w taki sposób, w jaki funkcjonowały przy swoich pierwszych podziałach.

Czy to prawda ? Czasami jeszcze ciągle bardziej reklama niż prawda, a czasami prawda tylko w jakiejś części. Ale to na pewno wielki biznes. Kosmetyki anti-age są od wielu już lat w czołówce produktów, które notują systematyczne wysokie wzrosty sprzedaży. Przy czym najbardziej rośnie sprzedaż kremów, esencji i eliksirów najdroższych.

Colway jest Siecią Konsumencko-Dystrybucyjną zorganizowaną w reguły marketingu wielopoziomowego. Po dziesięciu latach istnienia rozumiemy już, że paradygmaty naszego sukcesu to m.inn posiadanie w ofercie unikatowych, ponadstandardowych produktów z grupy ani-age. Takich, jakich nie ma nikt albo takich, jakich w zbliżonej jakości nikt gdzie indziej nie nabędzie. Wiemy już, że naszym obowiązkiem jest być o mały tylko krok za awangardowymi osiągnięciami branży wellness. Być może przez chwilę o tym zapomnieliśmy, ale szybko sobie przypomnieliśmy. Z nowymi partnerami, nową wiedzą i nowymi koncepcjami bardzo szybko to nadrobimy. Obiecujemy Wam, że już niebawem Colway będzie się kojarzył konsumentkom produktów anti-age w Polsce z biotechnologiami najnowszymi.

Dla wielu z Was ważne jest to, że bardzo często będziemy korzystać z zasobów rodzimych. Że sięgniemy po biotechnologie, które na świecie są stosowane w medycynie, ale ich ceny znajdują się poza zasięgiem wytwórców kosmetyków. Dla nas, w Polsce pojawiają się szanse dostępu do nich. Przykładem jest owiana już legendami tymozyna β -4.

A link poniższy niech nam przypomni, jakimi atrybutami dysponujemy już teraz:

http://zdrowiej.net.pl/media/attachment/pewien_%C5%9Bwietny_wyk%C5%82ad_raz_jeszcze.docx

Dodaj komentarz