Śmiechem zabijmy najzłośliwszych szkodników.

Śmiechem zabijmy najzłośliwszych szkodników

Norman Cousins był bardzo znanym amerykańskim dziennikarzem. Redaktorem naczelnym tygodnika „Saturday Review”.

Lekarze poinformowali go, że cierpi na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. To nieuleczalna choroba powodująca bóle w dole pleców i sztywnienie stawów. Ścięgna, więzadła i stawy ulegają zwapnieniu. W końcu kręgi kręgosłupa zbijają się w jeden blok. Choroba ta jest bardzo bolesna i nie ma na nią innego sposobu jak leki przeciwbólowe, które wywołują nadto wiele skutków ubocznych. Pozostaje zatem życie w agonii i wiecznym bólu….

Po zderzeniu z tą mroczną perspektywą Norman Cousins zaczął samodzielnie wyszukiwać informacji o swojej chorobie. Miał przecież wykształcenie medyczne – był kiedyś adiunktem w UCLA School of Medicine. Zrobił więc trzy rzeczy zupełnie wbrew poradom swoich lekarzy.

1. Przyjmował witaminę C w wysokich dawkach

Pierwszą z tych rzeczy było dokładne przyjrzenie się wszystkim przyjmowanym lekom. Cousins odkrył, że leczenie wyczerpuje jego zapasy witaminy C. Na podstawie własnych dociekań zdołał przekonać lekarzy, aby przestali podawać mu niektóre leki i wstrzykiwali mu bardzo wysokie dawki witaminy C, które były według niego ostatnią nadzieją.

13697168_1765372763677145_7140798002899056211_n

 

2. Opuścił szpital

Następnie Cousins zdecydował się na opuszczenie szpitala i zamieszkanie w hotelowym pokoju. Twierdził, że szpitale ze swoim opłakanym wyżywieniem, wątpliwą higieną, podawaniem przesadnej ilości leków, ponurą atmosferą, świeżym powietrzem tylko dla wychodzących na papierosa i systematycznym zakłócaniem rytmu snu pacjentów – nie są odpowiednim miejscem dla osób naprawdę chorych.

3. Oglądał śmieszne filmy

Cousins zaopatrzył się w odtwarzacz i zapas śmiesznych filmów, w tym filmiki z ukrytej kamery i najlepsze komedie świata. Pierwszej nocy w hotelu tak uśmiał się przy oglądaniu, że po seansie dał radę przespać kilka godzin bez bólu. Śmiech spowodował produkcję endorfin – naturalnie wytwarzanych przez organizm substancji chemicznych o działaniu znieczulającym.

Kiedy Cousinsa budził ból – włączał filmy i po solidnej dawce śmiechu ponownie udawało mu się zasypiać.

W swojej książce „Comment je me suis soigné par le rire” (Jak wyleczyłem się śmiechem) pisze on, że cyklicznie poddawał się badaniu OB (szybkość opadania krwinek czerwonych – odczyn Biernackiego). To jedno z rutynowych badań krwi – wskaźnik stanu zapalnego i infekcji. Zaobserwował, że wskaźnik ten maleje po obejrzeniu jednego ze śmiesznych filmów.

Cudowne wyzdrowienie

Wkrótce Cousins mógł odstawić wszystkie leki oprócz witaminy C i… śmiechu. Kolejne tygodnie opisał jako jedno wielkie leczenie śmiechem, dzięki któremu stopniowo zdrowiał. Z czasem, kontynuując swą osobliwą kurację, mógł z powrotem podjąć pracę w „Saturday Review”.

Sukces tej autorskiej kuracji z całą pewnością można przypisać postawie, jaką przyjął Norman Cousins. Oprócz stymulowania śmiechu Cousins głęboko wierzył w to, że z życia trzeba czerpać pełnymi garściami, a odmawianie sobie czegokolwiek jest po prostu działaniem na własną szkodę. Ufał sobie i losowi. Miał pozytywne podejście do życia i nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Siła charakteru i wola życia tego faceta wypełnionego pasją – niewątpliwie przyczyniły się również do tego cudownego wyzdrowienia.

Celowe wywoływanie efektu placebo

Podczas pobytu w szpitalu Cousins wysnuł teorię, że skoro negatywne emocje, takie jak gniew i frustracja, samoobwinianie itp. mogą szkodzić zdrowiu, to emocje pozytywne, postawa hedonistyczna, radość i śmiech mogą przynieść przeciwne efekty – mogą leczyć i poprawiać samopoczucie.

W medycynie nazywa się to oczywiście efektem placebo. Ale Cousins doskonale wiedział cóż to takiego placebo i wyprowadził wniosek, że podstawową przyczyną efektu placebo jest kreatywność. To dzięki niej w organizmie rusza cały łańcuch wydarzeń przywracających równowagę (homeostazę) i wrażenie dobrego samopoczucia.

Konkludując, możliwe jest uruchomienie efektu placebo siłą woli, co pociągnie za sobą wyzdrowienie.

Najbardziej fascynująca w opowieści Normana Cousina jest jego zdolność do śmiania się mimo silnego bólu oraz, co bardzo prawdopodobne – ogromnego lęku, który dotyka wszystkich, dowiadujących się, że są nieuleczalnie chorzy.

Ale Cousins postawił sobie śmiech za punkt honoru: próbował śmiać się aż do bólu brzucha, śmiechem niedającym się przerwać, który wywoływał aż efekt przeciwbólowy. W książce wymienia wielu myślicieli, którzy w ciągu wieków, podobnie jak on, korzystali ze zdolności samoleczenia śmiechem. Na tej liście jest filozof angielski Francis Bacon, a także Emmanuel Kant, Sigmund Freud i Albert Schweitzer. A lista ta z całą pewnością mogłaby być znacznie dłuższa.

Ostatecznie śmiech jest dla człowieka sposobem na pokonanie lęku, frustracji, stresu, własnych ograniczeń, a także najlepszą metodą na pogodne i długie życie w zdrowiu. Przygody Normana Cousinsa, który dzięki śmiechowi wrócił do życia, niech Cię zainspirują do tego, by więcej się śmiać i mniej przejmować dolegliwościami, przeszkodami, czy zawistnymi, zdradliwymi ludźmi .

Dostajemy ataku śmiechu ostatnio zawsze wtedy, gdy ktoś nam mówi, że np. „rozwali Colway”. A było już takich osób kilka i jeszcze się parę zdarzy. Ot, nawet teraz – robią „nam na złość” i nie zarabiają na Promocji, na której inni już mocno zarabiać zaczęli. Bo wybrali w nader dziwnym momencie – randki z propozycjami agresywnej konkurencji. Proszę Państwa… Te postacie będą znikać z naszej areny dziejów w sposób bezgłośny. Jak smutne sowy w mroku. Kto zajrzy dziś do Aktualności, to zobaczy, że już znikają. A my się będziemy śmiali i nawet nie mamy zamiaru oglądać się do tyłu. Nie tylko za nimi, lecz w ogóle. Jarosław powiedział w Ossie, że najlepszą metodą na przewidywanie przyszłości jest jej tworzenie, czy tak?

Obejrzyjcie i przeczytajcie koniecznie, co prasa branżowa zamieszcza o Colway pod wpływem doniesień, jakie napłynęły do niej z Ossy i nie tylko:

http://www.networkmagazyn.pl/zjazd_firmy_colway_w_ossie

Dodaj komentarz